CHOROBA TO NAJWIĘKSZE ZŁO NA ŚWIECIE.
Miałam nadzieję, że to będzie krótkotrwałe, ale wyszło jednak inaczej. Widocznie wszystko trzyma się mnie dłużej niż powinno. Mogę nazwać siebie najsłabszym ogniwem. A co tam! Liczę na szybkie i cudowne ozdrowienie, ale nie mam co liczyć na weekend ze znajomymi. Nawet następny (tak, ten długi) stoi pod znakiem zapytania. Bywa.
Ale dlaczego ja to piszę?? Sama nie znoszę gdy ludzie się nad sobą użalają, a co teraz robię? To niewybaczalne. Ból gardła minie, gorączka odejdzie w zapomnienie. Muszę się cieszyć tym co mam.
A skoro o posiadaniu mowa.. Ostatnio szaleję w SH. Taaak. Przez ten miesiąc udało mi się nabyć tyle ciuszków po super cenach, że chyba już całkowicie oszalałam. Najlepsze co mnie spotkało? Klasyczny czarny płaszczyk z paskiem w talii o którym zawsze marzyłam, ale jakoś nigdy nie mogłam zdobyć się na jego zakup i jedwabna koszula o luźnych rękawach. Gdy tylko poczuję się lepiej pstryknę sobie kilka fotek w nim. Może gdzieś w plenerze.
Nie lubię zakupów w sieciówkach dlatego częściej zaglądam do SH lub na allegro. Allegro jest dla mnie prawie jak najlepszy przyjaciel. To dzięki niemu nabyłam śliczne buciki po zaskakująco niskiej cenie.
I skoro tak siedzę i się nudzę, dodam wam jeszcze moją wielką, potężną pasję.
Dzisiaj wersja light. Chyba to choróbsko całkowicie mnie rozmiękczyło.
A teraz żegnam. Idę leczyć się gorącą herbatką. Pamiętajcie!! Zielona jest najlepsza!

hallu miło się tu zapowiada - będę tu wpadać..
OdpowiedzUsuńzapraszam także do siebie...gdzie za jakiś czas także będą posty dotyczące tattoo - jestem w trakcie nauki tatuowania - śliczna róża:)
pozdrawiam
art-paola.blogspot.com