poniedziałek, 29 października 2012

COLLAR

Dzisiaj małe sprzątanie w szafie. Sądziłam, ze jestem w stanie pożegnać się z niektórymi ciuchami i wystawić je na allegro. Myliłam się. Chociaż odłożyłam już kilka ciuszków na kupkę "Na sprzedaż" to jednak moje serce pękało. Jedyne co z nimi zrobiłam to... odwiesiłam do szafy. 
Byłam u lekarza. Przemykałam się przez ulice miasta bez makijażu i z nieumytymi włosami, mając nadzieję, że nie spotkam kogoś znajomego. Udało się. 
Cały dzień słucham :
I żałuję, naprawdę żałuję, że jestem chora, ponieważ dziś jest dostawa towaru w moim ukochanym SH. Trudno. Będę musiała to jakoś przeżyć. Dzisiaj zaprezentuje jeden z moich ostatnich nabytków. Nie w całości, ale wolałam nie pokazywać się w takim stanie.
Serce mocniej mi bije na widok różnego typu koszul. Dotąd miałam pecha jeśli chodzi o tą część garderoby. W SH zazwyczaj znajdowałam duuużo za duże lub po prostu nieciekawe. Tym razem mi się udało!

a na dokładkę:




sobota, 27 października 2012

HOW TO PREPARE...

Dzisiaj mowa o super pysznej i łatwej w zrobieniu bombie kalorycznej. Ciasto Marcinek. Wykonanie jest banalnie proste i co najważniejsze.. nie można zrobić coś nie tak. Bez pieczenia! Tak więc dla tych, którym wypieki nie wychodzą (czasem należę do tej grupy) jest to wspaniałe rozwiązanie. Wszystko można robić na oko.  Ja zazwyczaj daję do tego tak:
3 śmietany 18%
3 'śnieżki'
szklanka cukru + opak. cukru waniliowego
ok 10 opakowań herbatników (ja kupuje w Biedronce 2 mega duże, wychodzi znacznie taniej)
A wykonanie? Po prostu należy wymieszać śnieżki ze śmietaną  i cukrem a wyrobioną masą przekładać kolejne warstwy herbatników. (warstwa masy musi być cienka) 
Można też dodać jakiś aromat, to już wedle gustu.

I to tyle. Do kompletu zazwyczaj kakao, ale te naturalne. Dzisiaj jednak wybrałam mieszankę zielonej i białej herbaty Remsey.

Bon appétit!

piątek, 26 października 2012

CHOROBA TO NAJWIĘKSZE ZŁO NA ŚWIECIE.

Miałam nadzieję, że to będzie krótkotrwałe, ale wyszło jednak inaczej. Widocznie wszystko trzyma się mnie dłużej niż powinno. Mogę nazwać siebie najsłabszym ogniwem. A co tam! Liczę na szybkie i cudowne ozdrowienie, ale nie mam co liczyć na weekend ze znajomymi. Nawet następny (tak, ten długi) stoi pod znakiem zapytania. Bywa. 
Ale dlaczego ja to piszę?? Sama nie znoszę  gdy ludzie się nad sobą użalają, a co teraz robię? To niewybaczalne. Ból gardła minie, gorączka odejdzie w zapomnienie. Muszę się cieszyć tym co mam. 
A skoro o posiadaniu mowa.. Ostatnio szaleję w SH. Taaak. Przez ten miesiąc udało mi się nabyć tyle ciuszków po super cenach, że chyba już całkowicie oszalałam. Najlepsze co mnie spotkało? Klasyczny czarny płaszczyk z paskiem w talii o którym zawsze marzyłam, ale jakoś nigdy nie mogłam zdobyć się na jego zakup i jedwabna koszula o luźnych rękawach. Gdy tylko poczuję się lepiej pstryknę sobie kilka fotek w nim. Może gdzieś w plenerze. 
Nie lubię zakupów w sieciówkach dlatego częściej zaglądam do SH lub na allegro. Allegro jest dla mnie prawie jak najlepszy przyjaciel. To dzięki niemu nabyłam śliczne buciki po zaskakująco niskiej cenie.

I skoro tak siedzę i się nudzę, dodam wam jeszcze moją wielką, potężną pasję.

Dzisiaj wersja light. Chyba to choróbsko całkowicie mnie rozmiękczyło.
A teraz żegnam. Idę leczyć się gorącą herbatką. Pamiętajcie!! Zielona jest najlepsza!


czwartek, 25 października 2012

Dlaczego Josie Braun?
Josie to postać często występująca w książkach autorstwa Jodi Picoult, którą zachwycam się od wielu lat. Jeśli zaś choci o Braun, to sama nie wiem skąd mi się to wzięło. Po prostu pewnego dnia siedząc i nudząc się szukałam czegoś co będzie pasować do Josie. No i jest!
Josie Braun
A czym się interesuje Josie Braun?
Modą. To o tym będzie ten blog. Głównie o modzie. Ale niestety jako, że jestem chora nie jestem w stanie wymyślić nic co mogłoby kogokolwiek zaciekawić.
Mam dla was jedynie to
Śledząc dodawane rzeczy możecie trafić na coś naprawdę świetnego.
Ja sama zachwycam się czapką mongołką. Przede wszystkim wyróżnia się na tle pozostałych z futerkiem.